By deejay2003

Electro-Freestyle,Breakdance, hip-hop, miami bass, oldschool & newstyle, electric boogie


You are not connected. Please login or register

Need 4 Speed: Undercover

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Need 4 Speed: Undercover on Pią Maj 29, 2009 10:51 pm

deejay2003


Admin
Admin

Forming Lap

Undercover jest najmłodszym dzieckiem serii Need for Speed – bodajże
najbardziej znanej, jeśli chodzi o gry wyścigowe. Pierwsze wzmianki o
UC pojawiły się razem z tajemniczą stroną WhichRoadToTake.com. Nie było
na niej najmniejszej wzmianki o tym, że jest poświęcona grze
komputerowej. Jednak fani szybko domyślili się, o co chodzi. Wreszcie,
na krótko przed targami Games Convention w Lipsku, studio Black Box
wypuściło pierwszy oficjalny trailer. Był świetnie zmontowany i bardzo
rozbudził apetyty fanów. Późniejsze screeny, gameplaye i filmiki z
prawdziwymi aktorami tylko podgrzewały atmosferę. Producenci
zapowiedzieli, że dema nie będzie, a grę będzie można przetestować
dopiero w dniu oficjalnej premiery. Ten dzień nareszcie nastał. Jak
więc prezentuje się najnowszy Need for Speed w akcji ?



Piękne Gallardo i tępa policja


First Outtake

Pudełko z grą prezentuje się przyzwoicie. Ładne opakowanie DVD, w
środku płyta z grą, instrukcja (niestety, jak zwykle w przypadku gier
od EA – cieniutka, zawierająca tylko podstawowe informacje), oraz dwie
ulotki reklamowe. Instalacja nie trwa długo, czas więc sprawdzić co gra
oferuje. Logo NFS, EA, Black Box, tworzenie profilu. Wpisujemy nazwę,
enter, wczytywanie i od razu jesteśmy rzucani w środek ucieczki przed
policją za kierownicą Nissana 370Z. Kończymy wyścig, dopiero teraz
możemy obejrzeć intro gry. Kończymy oglądać i rozpoczynamy naszą
karierę. Zaraz, zaraz. A gdzie jest menu główne!? Ano w grze menu
głównego nie ma. Służy za nie menu pauzy w karierze. Z tamtąd też
możemy dostać się do multiplayera, czy trybu szybkiego wyścigu.
Rozwiązanie dość dziwne jak na grę wyścigową, w praktyce raczej nie
przeszkadza. Innym dość rzadko spotykanym w racerach rozwiązaniem jest
możliwość zdobywania przez naszą postać punktów doświadczenia i
awansowanie na kolejne poziomy (w grze nazwane "poziomami kierowcy".
Gdy przechodzimy na wyższy level dostajemy bonusy do prędkości
maksymalnej, przyczepności itp. Pomysł nie dość, że nie jest
innowacyjny (pierwszy raz coś podobnego widzieliśmy w S.C.A.R. z
2005r.), to jeszcze przy ogólnej łatwości rozgrywki w praktyce w ogóle
nie odczuwalny.



Multiplayer i świetna zabawa w policjantów i złodzieji.


Take me down to the

Tri-City. Brzmi znajomo? Możliwe, gdyż Tri-City to anglojęzyczna nazwa…
naszego polskiego Trójmiasta! Tym razem, nie o tym mieście mowa.
Tri-City Bay to miasto, w którym przyjdzie nam się zmagać w
NFS:Undercover. Składa się ono z 4 części: Palm Harbour, Port Crescent,
Gold Coast Mountains, oraz Sunset Hills. Każda ma swój klimat, inny niż
pozostałe. Co ciekawe, całe miasto dostępne jest od samego początku -
nie ma żadnych niewidzialnych barier. Inna sprawa, że zanim nie
posuniemy się dalej z fabułą, w innych częściach po prostu nie ma co
robić. Chyba że chce się pojeździć po drogach szybkiego ruchu.
Dzielnice Tri-City połączone są bowiem siecią autostrad. Typowych,
amerykańskich, cztero-pasmowych Highway`ów. Muszę przyznać, że jazda
nimi z ogromną szybkością i unikanie cywilnych wozów sprawiła, ze
pierwszy raz od dłuższego czasu uśmiechałem się, grając w NFSa.



One tylko tak groźnie wyglądają...


I`ve Got a Fast Car…

W grze mamy do dyspozycji 53 samochody najróżniejszych klas. Jak zwykle
znajdziemy tu zarówno potężne muscle cars, jak Dodge Challenger,
klasyki tuningu, jak Toyota Supra, oraz europejskie super samochody
typu Lamborghini Murcielago, czy McLarena F1. Tym razem zostały one
podzielone ze względu na pochodzenie (Europejskie, Japońskie i
Amerykańskie) oraz osiągi (4 poziomy). O ile do doboru samochodów ze
wzgl. na to skąd pochodzą nie można mieć żadnych pretensji, o tyle
podział osiągów budzi spore kontrowersje. No bo jakim cudem Renault
Megane może rywalizować z Nissanem Skyline, a ciężki jak dom Mercedes
CLS z Mercedesem McLarenem SLR? Również ceny niektórych wozów dziwią.
Najlepszy przykład: Bugatti Veyron. W rzeczywistości kosztuje ok. 1mln
$,
a w Undercover - 375 tys. $. Z drugiej strony Chevrolet Corvette – 200.000$ w UC, przy 75.000$
u dealera w USA. Podział klas i ceny- niby drobnostki, a już kładą w wątpliwość realizm gry.
Naturalnie, każde auto można poddać drobiazgowemu tuningowi. Co prawda,
zubożał on nieco w stosunku do ProStreet, ale dodano parę użytecznych
drobiazgów, jak podgląd vinyli przed nałożeniem je na wóz. W ogóle
system naklejek został poprawiony i wszystko przebiega dużo płynniej.



R8 da się wreszcie porządnie stuningować.

Bugatti Veyron, do niedawna najszybszy seryjny wóz świata. Któżby go nie chciał. Tym bardziej jeśli możemy go mieć... w grze!


Story of the Year?

Według zapowiedzi twórców, fabuła miała być jedną z najważniejszych
składowych Undercovera. Obiecywano pasjonującą historię, oraz wstawki
filmowe rodem z Hollywood. Chcieli dobrze, wyszło jak zawsze – czyli
przeciętnie. Z jednej strony, historia, choć przerabiana w filmach nie
raz, jest dość interesująca. Znajdziemy tu zarówno zwroty akcji, jaki i
wielu różnych, ciekawych bohaterów. Cut-scenki są niestety dużo gorsze.
Widać, że aktorzy nie przykładali się za bardzo do swoich ról.
Reżyseria zaś nie jest dużo lepsza od większości dzieł Uwe Boll`a.
Powiecie, że narzekam na mało istotny w grze wyścigowej element? No i
co? Skoro panowie z Black Box poświęcili mu czas, zamiast dopracować
grę, to trzeba ich za to skarcić.



Podczas zatrzymania towarzyszy nam animacja, a raczej jedna z kilku animacji. Od razu przypomina się Hot Pursuit.


Let`s play!

Podczas naszej przygody w Tri-City będzie nam dane uczestniczyć w kilku
trybach wyścigów, które zostały podzielone na 3 kategorie: Wyścig,
Pościg i Zadanie. W pierwszym trybie łatwo domyślić się, o co chodzi.
Do znanych nam już Circuitu, Sprintu i Checkpointu dołączają dwa nowe –
Wyprzedzanie (coś jak Outrun z Underground 2, tyle że na prowadzeniu
musimy się utrzymać przez określony czas), oraz Highway Battle. Miał on
być flagowym trybem Undercover i trzeba przyznać, że nie zawodzi.
Naszym celem jest odjechanie przeciwnikowi na 300 metrów. Utrudnia nam
to spory ruch uliczny (w dodatku nieprzewidywalny – trzeba być naprawdę
skupionym )w dodatku każdy większy dzwon kończy imprezę i musimy jechać
od nowa. W grze zabrakło tak lubianych przez graczy sprintów i dragów.
O ile wyścigi równoległe w formie znanej z ProStreet faktycznie by tu
nie pasowały, o tyle brak możliwości jazdy kontrolowanym poślizgiem
trochę dziwi. Zadania pościgowe to całkiem inna bajka. Jak sama nazwa
wskazuje, polegają one na zabawie z policją. Mamy tu trzy typy zawodów:
ucieczka, niszczenie radiowozów oraz suma zniszczeń. Pierwszy polega na
jak najszybszym zgubieniu ogona, drugi na zniszczeniu n radiowozów i
zgubieniu ogona, a trzeci na zrobieniu jak największych szkód i
zgubieniu ogona. Brzmi podobnie i tak też jest w praktyce. Niezależnie
od tego, jaki tryb wybierzemy, rozgrywka jest niemalże identyczna. Co
więcej, jest też banalna. Policjanci w grze mają chyba inteligencję
homara, bo często nawet nas nie dostrzegają. Parę Pursuit Breakerów
(tak, wróciły) znaleźć kryjówkę i po sprawie. Zadania to chyba
najciekawszy element rozgrywki. Są one dość zróżnicowanie – czasem
musimy ukraść samochód i bez zainteresowania policji dowieść go do
dziupli, innym razem musimy rozbić wóz jakiegoś gangstera, albo w
wyznaczonym czasie dostarczyć w dane miejsce jakąś przesyłkę. Fakt, RPG
to to nie jest, ale zawsze coś. Niestety. Gra jest cholernie łatwa.
Przeciwnicy jeżdżą wolno, przeważnie bierzemy wszystkich na starcie, a
policjanci to chyba totalne bezmózgi. W późniejszych etapach gry pomaga
nie tuningowanie naszego auta, przez co konkurencja może nas łatwiej
dogonić. Na początku jednak wyścigi przechodzimy bez żadnego wysiłku.
Naturalnie, nie samą karierą człowiek żyje. Naturalnie nie mogło w
Undercoverze zabraknąć szybkiego wyścigu, oraz multiplayera. Gra
on-line prezentuje się całkiem dobrze, także za sprawą nowego trybu
„policjanci i złodzieje”. Gracze dzieleni są tam na dwie drużyny, i tak
jak w popularnej dziecięcej zabawie- jedni muszą znaleźć paczkę i
przeszmuglować ją do kryjówki, drudzy muszą im w tym przeszkodzić. Co
ważne, lagi są mało odczuwalne, nawet na dość słabych łączach, a dobór
graczy jest szybki i przyjemny. Mimo to, brakuje opcji rozgrywki za
pośrednictwem sieci lokalnej, co może sprawiać problem na turniejach.
Wracając do szybkiego wyścigu - z przyjemnością informuję, że powrócił
tryb „My Cars”, dzięki czemu bez żadnych ograniczeń możemy tuningować
swoje ulubione wozy, by potem pojeździć nimi w quick race, lub
multiplayerze.



Highway Battle daje naprawdę dużo frajdy. No, chyba że kończy się w taki sposób...


So how you gonna do it?

Jeszcze przed premierą, panowie z Black Box chwalili się tajemniczym i
ponoć rewolucyjnym systemem o nazwie HDE, czyli Heroic Drive Engine.
Jest to silnik, który pozwala nam wykonywać efektowne i w
rzeczywistości niesamowicie trudne do wykonania manewry z dziecinną
łatwością. W grze ten system sprawdza się całkiem fajnie. Inna sprawa,
gdzie się podział realizm. J-turny przy prędkości 150km/h? Takie rzeczy
tylko w erze… UndercovERZE oczywiście. Da się także driftować, ale
raczej na padzie, lub kierownicy. Na klawiaturze auto zbyt szybko
kontruje i wychodzi z poślizgu. Do końca nie wiadomo, jaki wpływ na
zwykły model jazdy miał HDE. Jakikolwiek on nie był, efekt jest dość
dziwny. Nie ma tu strachu przed skręcaniem, jak w ProStreet, ale nie ma
też przyjemności z jazdy jak w Most Wanted i Undergroundach.



Przeciwników zwykle widzimy tylko na starcie.


I wanna see what you`ve got.

Gry z serii Need for Speed nigdy do brzydkich nie należały. Tym razem
nie jest inaczej. Oprawa przypomina bardzo tą z Most Wanted – tak jak
tam ścigamy się tylko o wczesnym poranku, lub wieczorze, wiec
towarzyszy nam zawsze złota poświata. Wystarczy się jednak bliżej
przyjrzeć, by dostrzec bardzo dokładnie odwzorowane modele samochodów,
oraz efektów środowiskowych. Skoro już o tym mowa, należy wspomnieć o
jezdni, która świeci się, jakby ktoś właśnie wypolerował ją jakimś
nabłyszczaczem, wszechobecnym słońcu, które wydaje się świecić z każdej
strony, oraz dziwnie mieniących się oponach. Z drugiej strony mamy
paskudne wręcz animacje towarzyszące wjechaniu w pursuit break ery,
oraz modele pojazdów z ruchu drogowego. Naturalnie, ładna grafika
zawsze pociąga za sobą wymagania sprzętowe. Teoretycznie, nie są one
wysokie, jak na dzisiejsze standardy, ale w praktyce jest trochę
inaczej. Trochę? Za mało powiedziane. Jest zupełnie inaczej. Gra
została bowiem fatalnie wręcz zoptymalizowana. Potrafi przyciąć się
nawet na najlepszym sprzęcie. Co ciekawe, na zestawach z grafiką od ATI
i procesorem Intela jest już całkiem przyjemnie. W czym więc rzecz?



Trzeba przyznać, że efekty graficzne robią wrażenie.


Play it fucking loud!

Oprawa dźwiękowa trzyma poziom. Soundtrack w grze jest całkiem
przyjemny. Twórcy podarowali nam jednak za dużo elektroniki i popu (!?)
a za mało rapu oraz szybkiego, rytmicznego rocka. Mimo to, jest dużo
lepiej niż w ProStreet, ale do mistrzowskich pod tym względem
Undergroundów oraz Most Wanted sporo jeszcze brakuje. Minus dla Black
Box także za fakt, że podczas dowolnej jazdy po mieście, w tle nie leci
żadna muzyka. Na szczęście dzięki temu możemy wsłuchać się w odgłosy
wozu. A warto. Dźwięki samochodów są wprost świetne! Od świstu
turbosprężarki w Suprze, przez ryk V8 w Chargerze aż po brutalny dźwięk
W16 w Veyronie. Cud, miód i orzeszki. Odgłosom silnika towarzyszą
równie miłe dla uszu syczenie nitro, piski opon oraz świsty powietrza,
kiedy mijamy inne samochody. Dobra robota!



V8 Challengera... żałujcie, że nie możecie tego usłyszeć...


And the Winner is

Podsumowując, dobrze, że seria Need for Speed wraca do korzeni, ale
styl, w jakim to robi, pozostawia wiele do życzenia. Najnowsze dziecko
studia Black Box jest grą dobrą, ale nie wybitną. Irytują błędy w
optymalizacji, żenujący poziom trudności i kiepskie scenki filmowe.
Cieszy udźwiękowienie, ciekawa fabuła i duże, choć puste miasto. Gra
miała wielki potencjał, który niestety nie został w pełni wykorzystany.
Miejmy nadzieję, że za rok twórcy zaprezentują nam grę, która jak parę
lat temu Underground sprawi, że seria na nowo zaświeci jasno wśród
innych gier wyścigowych.

PLUSY
+ Dźwięki
+ Fabuła
+ Dużo różnych wozów
+ Grafika
+ Tryby gry
+ Miasto

MINUSY
- Optymalizacja
- Cut-scenki
- poziom trudności

Ocena końcowa: 7/10

źródło:http://www.needforspeed.pl/artykul-need-for-speed-undercover-recenzja,222.html

http://musicon.eu

2 Re: Need 4 Speed: Undercover on Pon Gru 07, 2009 9:55 pm

N.E.X.


MusicON V.I.P
MusicON V.I.P
Gra dobra, ale chyba się już lekko przejadła. W NFS od Underground 1 ceniłem muzykę. W Undercover jest parę fajnych kawałków, między innymi Prodigy, Pendulum czy Spora Wink.

3 Re: Need 4 Speed: Undercover on Wto Gru 29, 2009 1:57 pm

Vienio


MusicOn_MoD
MusicOn_MoD
Grałem i szczerze mówiąc to mi sie nie spodobało. Nie mam pojęcia na jakim silniku oni to robili ale na full detalach poszłoby chyba tylko na Earth Simulator, o ile to wogóle ma karte graficzną.
Ponoć Shift jest lepszy, chociaż dużo osób nazywa go "ulepszonym Pro Street'em", a jak wiadomo od pro street'a zaczęła się zła passa NFS'ów.

4 Re: Need 4 Speed: Undercover Today at 4:23 pm

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach